Cześć. Mam na imię Kacper Nosal;-) Urodziłem się 15.03.2010 roku i od pierwszych dni swojego życia walczę z następstwami błędów lekarskich popełnionych podczas porodu. Choruje na mózgowe porażenie dziecęce w postaci cztero-kończynowego niedowładu spastycznego,małogłowie oraz padaczke (Zespół Westa). Choroby te powodują ,że nie potrafię chodzić, siedzieć a nawet stabilnie utrzymać główki jednak z każdym dniem walcze o moje zdróweczko ;-) Pokazuje Wam w tym blogu moje życie..ale i tez wspaniałych ludzi...moich Aniołków których spotykam na mojej drodze zycia;-)
kontakt do mnie a raczej do mojej mamusi:
tel.692 112 143
e-mail:kacpernosal@onet.pl
oraz zapraszam na Fb -Kacper Nosal

środa, 10 lutego 2016

9 luty 

minka zła ale melduje ze jestem w domku...
niestety nie udało się uniknąć kolejnego paskudztwa...
dorwal mnie kaszel jednak wdycham magiczny dymek i walczę jak tylko się da....
organizm osłabiony ,humorek bardzo zmienny ale cieszę się że jestem w domku:-)
zajęcia wygibaski odwołane bo jestem za słaby aby móc się skupić na pracy...
ciałko już pokazuje że brakuje mu cwiczonek...
wzmożone napięcie i ból przy próbie pobrykania...
ale cóż...
do końca tygodnia kuruje się aby potem mieć podwójna siłę do walki...
buziaki dla Was w nosalki pa

poniedziałek, 8 lutego 2016

7 luty

udało się
noc przespana i bez wymiotów.....
śniadanko zjedzone...
malutkie "gadanie" i uśmiech pojawił się
chce do domku ...
buziaki w nosalki

6 luty

no i witamy znowu szpitalna rzeczywistość; -(
jestem w szpitalu z powodu wymiotów i odwodnienia;-( prezent pewnie z oddziału w Krakowie ;-(
buziaki



 











jest lepiej...
zjadłem 100 ml kaszki i siedzi w brzusiu a ja sobie chrapiam ...
Wujo zbadał i w płuckach jest ok więc to wirus ;-(
walcze z paskuctwem dalej
pa

4 luty 

pożegnalna fotka z pania Żyrafa i melduje ze jestem w domku...idziemy odpoczywać bo dziś był ciężki dzień
buźiaki w nosalki....
jutro więcej Wam opowiem pa

3 luty

już po...
ale nie obyło się bez problemów....
przy wybudzaniu zacząłem bardzo się dusić i zmieniać kolor -potrzebne było podanie adrenaliny w postaci magicznego pyłku i dexavenu. ..
teraz odpoczywam...
kroploweczka kapie,
czujniczek na paluszku mierzący saturacje i bijące serduszko...
a teraz uciekam chrapiac co by jutro stąd uciekać pa




jak obiecałem tak melduje się z wiadomościami...
jak widzicie humorek nie zbyt fajowy ale co się dziwić jak trzeba teraz pozbyć się pozostałość narkozy w moim ciałku...
ból gardła też doskwiera...
udało się zjeść zupke i wypić sporo wody więc kolejna kroploweczka nie potrzebna
a teraz ogłoszenia bo pewnie wszyscy czekanie jak wyniki
NIE MAM NADRZEREK -leczenie przyniosło powrót do zdrowia ale lekarstwa nadal będę musiał wcinac...
mega ulga i mega radość dla rodziców; -)
jednego problemu pozbylem się a przyplatał się kolejny a mianowicie Anemia-jutro mam dostać żelazo bezpośrednio do motylka i kolejne lekarstwa i DO DOMU 
z anemia sobie poradze bo kto jak nie ja
jutro już do domku a ja uciekam chrapiac aby jutro noc przespac w swoim łóżeczku...
a oto pozostałość po 3 cycuszkach jakie mi urosły w czasie gastroskopii..  zagoi się i to 
Dzięki za Wasze wsparcie i modlitwy do Bozi jesteście tacy fajowi
buźiaki w nosalki pa

2 luty 

jestem na miejscu...
badanka w trakcie...
venflon założony po 2 próbie więc nie jest źle...
od 2 w nocy głodówka bo badanko między 8 a 12- to się okaże jutro...
anestezjolog wyraził zgodę na znieczulenie ogólne....
minka zła ale i skupiona bo nie ma to jak w domku 
ale co tam 3 dni wytrzymam a będę wiedział co i jak z moim przełykiem....
buziaki w nosalki pa

1 luty


zaczęły się obowiązki
zaczęły się cwiczonka i wygibaski z ciocia z Wujaszkami z rodzicami...
tyle wszystkiego że czasem trudno to ogarnac ...
taka właśnie była ta noc...
po mega szalonym dniu i moim brykaniu nie mogłem się wyciszyć-placz a raczej krzyk przy próbie zaśnie budził cały domek...
nie pomogło nic....
jakiś ten ostatni czas to trudny czas nocek-moze zebule a może poprostu tak ma być
jutro czeka mnie trudny dzień....
wyjazd do Krakowa do szpitala w Prokocimiu i mamy tam być z mamcia 3 dzionki... czekam mnie badanko które sprawdzi te moje nadrzerki w przełyku a więc dziury jaki tam mam przez ten paskudny refluks
ja będę chrapial a pani doktor kamerka sprawdzi jak tam moje flaczki się maja 
boję się i boją się rodzice bo wiecie -narkoza a w moim stanie każda niesie ze sobą duże ryzyko powikłań dlatego PROSZĘ WAS O MODLITWĘ DO BOZI aby w środę wszystko było ok...
będziecie pamiętać?
wiem że na Was mogę liczyć; -)
jutro wieczorkiem wszytko Wam opowiem co i jak a teraz uciekam chrapiac ...
walizki spakowane...
buziaki w nosalki pa