Cześć. Mam na imię Kacper Nosal;-) Urodziłem się 15.03.2010 roku i od pierwszych dni swojego życia walczę z następstwami błędów lekarskich popełnionych podczas porodu. Choruje na mózgowe porażenie dziecęce w postaci cztero-kończynowego niedowładu spastycznego,małogłowie oraz padaczke (Zespół Westa). Choroby te powodują ,że nie potrafię chodzić, siedzieć a nawet stabilnie utrzymać główki jednak z każdym dniem walcze o moje zdróweczko ;-) Pokazuje Wam w tym blogu moje życie..ale i tez wspaniałych ludzi...moich Aniołków których spotykam na mojej drodze zycia;-)
kontakt do mnie a raczej do mojej mamusi:
tel.692 112 143
e-mail:kacpernosal@onet.pl
oraz zapraszam na Fb -Kacper Nosal

piątek, 23 czerwca 2017

18 czerwca

Zdjęcie użytkownika Kacper Nosal.
Hejo ...
Łikendzik zakończony...
Krtań puściła i zaczęła się walka z flegmulą...
Inhalacje i oklepywanie...
Noc była ciężka bo coś przeczuwałem i niestety moje przeczucie się potwierdziło ...
Tatulka brak 🙁🙁🙁
Pojechał do pracy a ja z mamcia zostałem sam ...
I już tęsknię...
Niestety ranek zakończył się na relsedzie bo cała noc to był płacz ...
Wstałem w samo południe w sam raz na obiadek...
Ciałko zwiotczałe( takie działania ma ten lek ) i humorku brak ...
Moje "Gggyyyyyy" wszyscy rozumieli że chodzi o tatulka a jego brak :-(
Czeka mnie ciężki czas aż przyzwyczaje się do "samotności bez tatusiowej" ..
Tatulku Tatulku Kocham Cie...
Uciekam nabierać sił bo jutro od rana walka z moją niepełnosprawnością ...
Buziakiw nosalkipa
PS . Dziękuję Wujo Marcin i Ciocia Paulina za odwiedziny i pomoc 😚😚😚
Żeby nie było że nie Dziękuję hehe 😚😚

sobota, 17 czerwca 2017

16 czerwca


Michałkowo
de end
Wróciłem do domku ...
Niestety nie obyło się bez problemów...
Tradycyjnie dopadło mnie zapalenie krtani i 2 h wcześniej skończyłem zajęcia...
Ale udało się wszystko w miarę ogarnąć przede wszystkim za sprawą lodów- one jednak są najlepsze na moja krtan:-)
3 h podróż z małymi przygodami i wkońcu mój domek...
Oj ta radość na widok mojej chołpki- bezcenna ...
Mój pokoik...
Moje wyrko...
Mój telewizor...
I nawet moj sufit na którym znam każda kropkę 😊
Bo wszędzie dobrze ale w domu najlepiej...
Odrazu lepiej...
Można odpocząć po wygibaskach i tylu nowościach...
Mam 2 dni na regenerację i od poniedziałku powrót do dalszej pracy ...
Dziękuję wszystkim z Michałkowa za wspaniałe zajęcia i pokazanie nowych możliwości mojego ciała...
Dziękuję ciocia Ania , Ciocia Joasia i Ciocia Dorota a także Wujo Piotr i Lila za super terapię i " wycisniecie" z mojego ciałka czegoś co można nazwać kolejnymi mini sukcesikami...
Nowa moc do działania jest...
A teraz uciekam chrapciac...
Buziaki w nosalki pa

15 czerwca



Michałkowo
dzień 4
Dziś dzień odpoczynku bo święto więc wszyscy odpoczywają...
Odpoczywam i ja...
Wybrałem się z rodzicami na wycieczkę bo pogoda cudna więc trzeba było ja wykorzystać...
A ze niedaleko do miejsca gdzieś w zimie skaczą na nartach mali i duzi to pojechaliśmy pozwiedzać...
Szczyrk, Wisła a na końcu Ustroń..
Takie szybkie zwiedzanie...
Najbardziej i tak podobają mi się "uciekające" drzewa za szyba samochodziku jak jedziemy...
Tych dziś nie brakowało a do tego Radości było a i skupienia uwagi...
Trochę flegmula sobie przypomniała o mnie ale i z nią już wiem jak sobie radzić...
Uciekam jeszcze do parku na spacerek nawdychac się świeżego powietrza...
Jutro ostatni dzień turnusiku i powrót do domku ale już planujemy że tu wrócimy...


Buziaki w nosalki pa

14 czerwiec

Michałkowo
dzień 3 ...



Zmęczenie swoje daje...
Wczoraj o 21 spałem jak Mały niedźwiedź w zimie...
Rano pobudka śniadanko i migusiem na zajęcia....
Terapia ręki i kolejne malowanko tym razem rączkami a oto i jak one wyglądały hehe :-)
Potem terapia widzenia ale nie dotrwałem do końca...
Drzemka pół godzinki i...
Jedzonko i znowu wygibaski z ciocia Ania...
Dziś coraz lepiej ...
2 dzień współpracuje a nie szaleje tak jak w poniedziałek...
Rozciąganie, naciągane i pionizowanie wszystko przez 2.5 h...
Obiadek, drzemka i uciekam na spacerek...
Buziaki w nosalki pa

13 czerwiec


Michałkowo dzień 2
A oto i ja...
Mały pikkasso...
Ja Nosalek...
Pędzel w rękach i można szaleć...
Takie atrakcje to u Cioci Doroty...
Potem terapia ręki i tam kolejne szaleństwa ...
A znowu u Cioci Ani - drzemka na stojąco...
Nie przeszkadza że wkoło gwar, że budzą jak ja mam ochotę na drzemke...
Po 4.5 h ciężkiej pracy non stop nie ma się co dziwic...
45 minut przerwy i jeszcze na zakończenie dnia terapia z Wujem Piotrem i z Lila ( z białym ogromnym psem ) i wiecie co ja robiłem...
Karmiłem psiura i to jak....
najpierw swoim jęzorkiem jadł z moich nóżek jogurt a potem karmiłem go pędzelkiem i z kolorowych miseczek chlebusiem...
Na koniec dnia obowiązkowa wizyta u Pani doktor i można wkońcu odpocząć...
Jutro kolejny dzień pracy...
Buziaki w nosalki pa


12 czerwiec

Michalkowo...
Dzień pierwszy...
Ufff...
Co to za szalony dzień...
Rankiem zajęcia z Ciocia Joasia i terapia ręki a więc praca nad koordynacja głowa-reka ..
Uparciuch prawa ręka nie chciała współpracować ale z każdym dniem będzie lepiej bo z Ciocia to się dopiero wiecie- poznajmy...
15 minuta przerwy na szybkie jedzonko i...
w obroty wzięła mnie ciocia Dorota a ona wie co tygryski lubią najbardziej...
Terapia wzroku więc praca nam moimi oczyskami paczyskami ....
I brykanko...
Na koniec zabawa która pamiętałem z ostatniego turnusiki i do współpracy nie trzeba było mnie długo zachęcać...
15 minut przerwy na kolejne jedzonko i 2.5 h rehabilitacji ruchowej z Ciocia Ania...
Czasem oczyska już mi się zamykały, czasem wręcz uciekały w krainę wiecznych łowów ale wytrwałem do końca...
4.5 h pracy i...
Padłem jak mucha ( razem z tatuśiem drzemka poobiadowa)


...
Niektórzy uważają że taki turnus to dla mnie wczasy -nic takiego...
To ciężka praca i to taka praca na największych obrotach aby jak najwięcej wycisnąć z mojego chorego ciałka...
Dużo bym chciał ale ograniczenia są...
I zawsze będą...
Muszę tylko walczyć aby żyć bez bólu...
Bólu który niestety towarzyszy mi całe życie i będzie towarzyszył...
Jednak jestem dzieckiem które chce żyć i bawić się..
Nie zagram nigdy w piłkę
nie będę biegał
Ale pokaże Wam że życie jest piękne mimo tyłu ograniczeń...
...
Ale się rozpisałem...
Uciekam odpoczywać bo jutro jeszcze więcej zajęć...
Buziaki w nosalki pa

11 czerwiec

Witajcie Kochani...
Przepraszam że tak nic się nie odzywalem ale już nadrabiam straty :-)
Piątunio niby wolny dzień od wygibaskow ale za to dzień odwiedzin...
Rankiem odwiedziła mnie ciocia Ewa z Wujem Pawłem którzy w sobotę powiedzieli sobie " tak - czyli będą tzw. Małżeństwem "😊 zrobili piękny gest bo zamiast kwiatów zbierali do skarbonki pieniążki na moja rehabiliatacje i łącznie 1820 zł trafiło na moje rączki :-)
Kolejne Anioły na mojej krętej drodze które sprawiają że staje się ona prościejsza a życie łatwiejsze..
Ale to nie tylko jedne Anioły...
Na zdjęciu widzicie kolejnych Aniołów na czele z Wujem Tomaszem - to wolontariusze z Królowej Dolnej którzy przez cały rok zbierali pieniążki aby końcem roku przekazać je komuś potrzebujacemu i w tym roku wybrali moja osobke ( a to kolejna ogromna kwota 1940zl )...
I tak oto dzięki takim Anioła mam pieniążki na na rehabilitacje a dokładnie na ponad 3 miesiące...
DZIĘKUJĘ DZIĘKUJĘ...
❤❤❤❤❤
Popołudniu na ptasioterapie do Wujka Jurka :-)
Sobota to czas pakowania bo dziś już melduje dotarcie do Michałkowa...
Od jutra zaczynam turnus tygodniowy ale obiecuję że bede się starać jak najwięcej nowości się nauczyć i poszkolic mięśniaki aby móc posługiwać sie nimi...
Uciekam chrapciac bo po podróży jestem ja jak i rodzice zmęczeni...
Buziaki w nosalki pa


PS. Jeszcze raz Dziękuję Aniołki:-)
Pa
A tak oto fajowo jeździ się w okularach 😚